sobota, 13 lipca 2013

Ciasto z pianką i malinami

Delikatne, pyszne, rozpływające się w ustach – upiekłam na podstawie przepisu znalezionego kiedyś, gdzieś w necie i pieczołowicie spisanego na karteczce. Jest naprawdę cudowne, więc gorąco je polecam :)



PROPORCJE NA BLACHĘ O WYMIARACH 28X23 CM


CIASTO:
1,5 szklanki mąki krupczatki
1 szklanki mąki pszennej typ 550
250 g masła
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżki cukru pudru
5 żółtek


PIANKA:
5 białek
1 szklanka cukru kryształu
opakowanie 16 g cukru wanilinowego
2 budynie śmietankowe bez cukru
pół szklanki oleju – u mnie rzepakowy
0,5 kg malin


WYKONANIE:
Do miski wsypałam obie mąki, dodałam masło i dokładnie je posiekałam z mąką. Dodałam cukier puder, proszek do pieczenia i żółtka. Najpierw wymieszałam łyżką, a następnie szybko zagniotłam dłonią ciasto tak, żeby tylko połączyły się składniki. Ciasto podzieliłam na dwie nierówne części (ok. 40% i 60%), każdą z nich osobno zawinęłam w folię spożywczą i włożyłam do zamrażarki. Ciasto powinno całkiem zamarznąć, więc najlepiej jest przygotować je co najmniej kilka godzin wcześniej.



Blachę wyłożyłam papierem do pieczenia, piekarnik rozgrzałam do temperatury 170 stopni z termo obiegiem. Większą część ciasta starłam do blachy na tarce o dużych oczkach. Wiórki rozgarnęłam równomiernie na dnie i delikatnie przygniotłam ręką. Piekłam 17-18 minut do lekkiego zrumienienia. Ciasto odstawiłam do całkowitego wystudzenia.




Białka ubiłam na bardzo sztywną pianę, następnie porcjami dodałam cukier z cukrem wanilinowym bez przerwy ubijając na najwyższych obrotach. Zmniejszyłam obroty na minimum, delikatnie dodałam proszek budyniowy i miksowałam aż się „wchłonął” w pianę. Na koniec, cały czas miksując, wlałam strumieniem olej (olej ma się tylko wmieszać w pianę).



Na spód wyłożyłam ubitą masę, wyrównałam, a na jej powierzchni rozłożyłam maliny – otworkami po szypułkach do góry, lekko je w nią wciskając. Na owoce starłam pozostały, mniejszy kawałek ciasta.




Natychmiast wstawiłam do nagrzanego piekarnika. Przez 20 minut piekłam w temperaturze 170 stopni z termo obiegiem, a kiedy uznałam, że ciasto za szybko się przypieka, zmniejszyłam temperaturę do 155-160 stopni i dopiekałam jeszcze 25 minut.
Po całkowitym wystygnięciu posypałam wierzch ciasta cukrem pudrem.




SMACZNEGO!!!


5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Na koncu jest napisane "i dopiekalam jeszcze 25 minut" . Chcialabym wiedziec czy dopiekac trzeba DO 25 minut czyli jak pieklo sie 20 minut to jeszcze 5 minut czy oprocz tych 20 minut jeszcze 25 min nalezy piec ciasto ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łącznie 45 minut. Początkowo 20 minut w wyższej temperaturze, a następnie 25 w nieco obniżonej, bo ciasto za mocno się rumieniło :)

      Usuń
    2. Oczywiście każdy piekarnik jest inny. Gdybym miała możliwość wyłączyć u siebie termoobieg, zapewnie piekłabym w temp. 180 stopni przez jakieś 30-40 minut, tak jak w moim starym piekarniku.

      Usuń

Przy komentarzu zostaw swoje imię, w odpowiedzi łatwiej będzie mi się do Ciebie zwracać :)

Podziel się fotką dania przygotowanego według mojego przepisu na adres e-mail edyta2204@gmail.com, a z przyjemnością zamieszczę ją w albumie na fb :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...