Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karnawał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karnawał. Pokaż wszystkie posty
piątek, 20 czerwca 2014
piątek, 14 lutego 2014
Kruche rogaliki z makiem
Romantyczny walentynkowy obiad już za mną. Bukiet stoi w wazonie, a Walentynek pojechał na noc do pracy. Zanim z okularami na nosie i zajmującą lekturą (triller medyczny) wpakuję się pod kołderkę, podzielę się z moimi gośćmi kilkoma przepisami :)
Przepis Buni na kruche rogaliki Buni już podawałam, ale tym razem zrobiłam je nie z marmoladą, ale z masą makową, a do samego ciasta dodałam nieco cukru. Pycha :)
sobota, 12 października 2013
niedziela, 17 lutego 2013
Pączki wiedeńskie
Wprawdzie już po Tłustym Czwartku i Ostatkach, ale kto powiedział, że takie pyszności można jeść tylko przy tych okazjach? No dobrze, przyznam się, nie chciało mi się pisać sposobu wykonania i dlatego ten przepis wstawiam dopiero teraz :)
Bardzo długo zbierałam się, żeby usmażyć te oponki, byłam przekonana, że są trudne do wykonania. I zupełnie niepotrzebnie, nawet mój Połówek czynnie uczestniczył w wyciskaniu ciasta, eksperymentując przy tym z kształtami pączków, oraz w ich lukrowaniu. A jaką miał przy tym zabawę! :D
Największym problemem był brak odpowiednio dużej tylki, ale na szczęście udało mi się pożyczyć ją od koleżanki.
| Pączki wiedeńskie |
Składniki:
CIASTO:
szklanka
wody
10 dag masła
szczypta
soli
20 dag mąki
pszennej
5 jajek
(rozmiar M)
tłuszcz do głębokiego
smażenia
LUKIER:
20 dag cukru
pudru
łyżka soku z
cytryny
2-4 łyżki
wrzącej wody
kolorowa
posypka cukrowa - niekoniecznie
Wykonanie:
Mąkę przesiałam do miseczki. W rondlu zagotowałam wodę z
masłem i szczyptą soli. Na wrzącą jednym ruchem wsypałam przesianą mąkę.
Odstawiłam z palnika i wymieszałam dokładnie, aby rozetrzeć wszystkie grudki.
Ponownie postawiłam na palniku i na wolnym ogniu mieszałam, aż ciasto zrobiło
się jednolite i zaczęło przywierać do dna. Odstawiłam je do przestudzenia.
Kiedy było zaledwie letnie, zaczęłam je miksować wbijając
kolejno jajka, przy czy następne jajko dodawałam dopiero wtedy, kiedy
poprzednie całkowicie się wchłonęło.
Gotową masę przełożyłam do rękawa cukierniczego z końcówką
duża gwiazdka. Poprzednio miałam dużo mniejszą tylkę i wyszły mi cienkie obrączki,
które w środku były bardziej wysmażone, ale mimo to smakowały doskonale.
W głębokiej patelni o średnicy 28 cm rozgrzałam tłuszcz – u
mnie wyszedł prawie litr oleju i pół kostki smalcu. Oponki powinny swobodnie
pływać w tłuszczu. Na blacie rozłożyłam arkusz papieru do pieczenia i
posmarowałam go olejem. Na papier wycisnęłam w odstępach (widać na zdjęciu)
kółka o średnicy 6-7 cm. Następnie porozcinałam papier nożyczkami, tak aby
każde kółko było oddzielnie. Nie ma potrzeby wyciskania od razu całego ciasta,
ponieważ będzie obsychać, a papier z już usmażonych oponek można wykorzystać
ponownie.
Na rozgrzany tłuszcz układałam oponki ciastem na dół,
ponieważ papier był natłuszczony, więc odklejał się natychmiast. Smażyłam obu
stron do zrumienienia, po wyjęciu z patelni odkładałam na ręcznik kuchenny do
osączenia.
Kiedy oponki wystygły, cukier puder utarłam dokładnie z
sokiem cytrynowym i wrzącą wodą, przelałam go do miseczki i szybko, bo lukier
błyskawicznie zastyga, maczałam w nim wierzch oponek, po czym odkładałam je na
tacę. Jeśli chcemy ozdobić oponki posypką, bardzo pomocne są ręce drugiej
osoby, ponieważ lukier zastyga bardzo szybko i posypka może nie zdążyć się
przykleić.
sobota, 19 stycznia 2013
Kapuśniaczki w cieście krucho-drożdżowym
Przepis na paszteciki dostałam kilka lat temu od mojej przyjaciółki Ewy. W oryginale w skład farszu wchodziły tylko pieczarki i cebulka, ale ciasto krucho-drożdżowe jest na tyle uniwersalne, że w zasadzie można zawinąć w niego prawie wszystko. Przetestowałam już różne rodzaje farszów, i ze wszystkimi smakowały doskonale.
I tym razem pozwoliłam sobie na eksperyment, resztkę ciasta zwinęłam z żurawiną i brązowym cukrem. Wyszły mi całkiem fajne słodko-wytrawne ślimaczki do kawy :)

Kapuśniaczki w cieście krucho-drożdżowym
Farsz:
2 kg kiszonej kapusty
8 dag suszonych podgrzybków
2 cebule
łyżka oleju
sól
pieprz
Ciasto:
4 i pół szklanki mąki pszennej +
do podsypania
25 dag margaryny o pokojowej
temperaturze
kubek 400 g śmietany kwaśnej 18%
5 dag świeżych drożdży
szczypta cukru
płaska łyżeczka soli
Na wierzch:
roztrzepane nieduże jajko
suchy mak do posypania
Wykonanie:
Grzyby dokładnie opłukałam, namoczyłam. Kiedy zmiękły, razem z wodą dodałam je do rondla z kapustą, dolałam tyle wody, żeby kapusta była tylko co przykryta. Ugotowałam do miękkości, ostudziłam, a następnie dokładnie odcisnęłam z płynu. Cebulę pokroiłam w kosteczkę, zeszkliłam na łyżce oleju. Odciśnięte grzyby i kapustę, oraz zeszkloną cebulę zmieliłam w maszynce (założyłam sitko z dużymi oczkami). Dokładnie wymieszałam, doprawiłam do smaku solą i pieprzem.
Mąkę przesiałam do miski, posiekałam z margaryną, dodałam sól i pół kubka śmietany. Do pozostałej śmietany dodałam szczyptę cukru i pokruszone drożdże. Roztarłam je i dołożyłam do miski z mąką. Zagniotłam gładkie ciasto. Przełożyłam je na posypaną mąką stolnicę i rozwałkowałam na grubość ok. 5 mm. Placek pokroiłam na paski szerokości 12 cm. Każdy pasek obłożyłam farszem, brzegi zawinęłam i skleiłam robiąc niewielką zakładkę. Rulony przetoczyłam układając szwem na dół i pokroiłam ukośnie na kawałki szerokości ok. 4 cm. Kawałki ułożyłam na wyłożonych papierem do pieczenia blachach i odstawiłam na 20 minut. Piekarnik rozgrzałam do temperatury 170 stopni z termoobiegiem. Wierzch pasztecików posmarowałam roztrzepanym jajkiem i posypałam makiem. Piekłam 20 minut do zrumienienia. Paszteciki wspaniale smakowały popijane czerwonym barszczem ugotowanym według tego przepisu.
A oto żurawinowe ślimaczki z resztek ciasta :)

Ślimaczki z żurawiną i brązowym cukrem
Przepis na paszteciki dostałam kilka lat temu od mojej przyjaciółki Ewy. W oryginale w skład farszu wchodziły tylko pieczarki i cebulka, ale ciasto krucho-drożdżowe jest na tyle uniwersalne, że w zasadzie można zawinąć w niego prawie wszystko. Przetestowałam już różne rodzaje farszów, i ze wszystkimi smakowały doskonale.
I tym razem pozwoliłam sobie na eksperyment, resztkę ciasta zwinęłam z żurawiną i brązowym cukrem. Wyszły mi całkiem fajne słodko-wytrawne ślimaczki do kawy :)
![]() |
| Kapuśniaczki w cieście krucho-drożdżowym |
Farsz:
2 kg kiszonej kapusty
8 dag suszonych podgrzybków
2 cebule
łyżka oleju
sól
pieprz
Ciasto:
4 i pół szklanki mąki pszennej +
do podsypania
25 dag margaryny o pokojowej
temperaturze
kubek 400 g śmietany kwaśnej 18%
5 dag świeżych drożdży
szczypta cukru
płaska łyżeczka soli
Na wierzch:
roztrzepane nieduże jajko
suchy mak do posypania
Wykonanie:
Grzyby dokładnie opłukałam, namoczyłam. Kiedy zmiękły, razem z wodą dodałam je do rondla z kapustą, dolałam tyle wody, żeby kapusta była tylko co przykryta. Ugotowałam do miękkości, ostudziłam, a następnie dokładnie odcisnęłam z płynu. Cebulę pokroiłam w kosteczkę, zeszkliłam na łyżce oleju. Odciśnięte grzyby i kapustę, oraz zeszkloną cebulę zmieliłam w maszynce (założyłam sitko z dużymi oczkami). Dokładnie wymieszałam, doprawiłam do smaku solą i pieprzem.
Mąkę przesiałam do miski, posiekałam z margaryną, dodałam sól i pół kubka śmietany. Do pozostałej śmietany dodałam szczyptę cukru i pokruszone drożdże. Roztarłam je i dołożyłam do miski z mąką. Zagniotłam gładkie ciasto. Przełożyłam je na posypaną mąką stolnicę i rozwałkowałam na grubość ok. 5 mm. Placek pokroiłam na paski szerokości 12 cm. Każdy pasek obłożyłam farszem, brzegi zawinęłam i skleiłam robiąc niewielką zakładkę. Rulony przetoczyłam układając szwem na dół i pokroiłam ukośnie na kawałki szerokości ok. 4 cm. Kawałki ułożyłam na wyłożonych papierem do pieczenia blachach i odstawiłam na 20 minut. Piekarnik rozgrzałam do temperatury 170 stopni z termoobiegiem. Wierzch pasztecików posmarowałam roztrzepanym jajkiem i posypałam makiem. Piekłam 20 minut do zrumienienia. Paszteciki wspaniale smakowały popijane czerwonym barszczem ugotowanym według tego przepisu.
A oto żurawinowe ślimaczki z resztek ciasta :)
![]() |
| Ślimaczki z żurawiną i brązowym cukrem |
środa, 26 grudnia 2012
TATAR ŚLEDZIOWY NA KRAKERSACH
Moja propozycja na nadchodzący karnawał. Smaczna, tak mi się wydaje, przekąska nie tylko dla miłośników śledzi. Napisałam tak, ponieważ mój nie lubiący śledzi mąż zjadł wszystko zanim wygramoliłam się z kuchni i stwierdził, że kolacja była niezła. Nie zdążyłam skosztować :/
Subskrybuj:
Posty (Atom)








